Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Chciałem ją obserwować. Śnieg padał ciągle, ale już nie tak gęsty. Widzialność była trochę lepsza. Szliśmy wzdłuż anteny radiowej, potem, wbijając po drodze paliki, skręciliśmy na północny wschód. Po dziesięciu minutach znaleźliśmy się obok samolotu. Doskonale odezwałem się. Pani pierwsza. Proszę wejść! Wejść? spytała obracając się do mnie. Nie widziałem jej twarzy, gdyż nosiła maskę śniegową, ale w jej głosie zabrzmiało zdziwienie. W jaki sposób? Tak jak ostatnim razem odpowiedziałem głucho, ledwie hamując gniew. Proszę skakać! Jak ostatnim… umilkła i spojrzała na mnie. Co pan chce przez to powiedzieć? szepnęła. Proszę skakać! powtórzyłem stanowczo. Powoli nabrała rozpędu i skoczyła. Jej palce o dobre dwanaście centymetrów minęły się z ramą okienną. Spróbowała jeszcze raz. Z takim samym skutkiem. Za trzecim razem podniosłem ją. Uchwyciła ramę i przez chwilę wisiała na niej nieruchomo. Potem próbowała wciągnąć się, uniosła się na kilka centymetrów, a następnie z jękiem spadła ciężko na lód.

(Reklama: )
